dieta reklama internet zabawa hobby dzieci          dieta reklama internet zabawa hobby dzieci

niedziela, 5 lutego 2012

Dziecko w rodzinie z problemem alkoholowym


Jeśli Twoją rodzinę dotyka problem nadużywania alkoholu, to wiesz najlepiej, jakie traumatyczne doświadczenia niesie to za sobą. Ich uczestnikiem jest także Twoje dziecko. Jeśli pozostawisz je samemu sobie, może wyrosnąć na emocjonalnego kalekę, niezdolnego w dorosłym życiu do odczuwania zwykłego, ludzkiego szczęścia.


W rodzinach, w których jeden z rodziców nadużywa alkoholu, wszystko się kręci wokół tego właśnie rodzica. Dla uproszczenia nazwijmy go ojcem, choć oczywiście uzależniona może być równie dobrze mama. Pozostali członkowie rodziny zadają sobie wciąż te same pytania: Co ojciec teraz robi? Czy pije? W jakim stanie wróci do domu? O której wróci? Jaki będzie miał humor? Czy straci wszystkie pieniądze? itd. Całe życie rodziny koncentruje się na ojcu i jego piciu, podczas gdy inne osoby - w tym również dziecko - pozostają w cieniu. Sprawy i problemy dziecka wydają się nieistotne w obliczu tragedii rodzinnej. Dziecko jest zostawione samemu sobie.

Na pierwszy rzut oka dzieci te nie różnią się od pozostałych rówieśników. Często są dobrymi - ba, nawet najlepszymi uczniami, są grzeczne, nie sprawiają kłopotu. Patrząc na nie nikt nie podejrzewa, że w ich rodzinie rozgrywa się dramat. Tymczasem odbiciem domowej rzeczywistości jest to, co się dzieje w psychice dziecka. Dziecko doświadcza ogromnej ilości napięć, lęków, dezorientacji i pozostaje z tym wszystkim osamotnione.

Taki stan rzeczy sprzyja tworzeniu się obronnej postawy życiowej. Czym to się przejawia? Dziecko wychowywane w zdrowej rodzinie jest otwarte i ufne, rozgląda się, wędruje, eksperymentuje. Dziecko, które wykształciło w sobie postawę obronną, zastyga - można by rzec - w postawie czujności, gotowości na przyjęcie ataku. Napina się i zamyka w sobie. Nie podejmuje ryzyka, paraliżuje go lęk przed zmianami.

Postawa ta wynika z przeżywanych urazów. Dziecko doświadcza przecież bólu, przemocy, upokorzenia czy nawet seksualnego nadużycia. Postawa obronna wynika także z poczucia chaosu, niepokoju, wrażenia nieprzewidywalności, braku oparcia. Dziecko nigdy nie wie, co za chwilę się wydarzy, nie ma pewności, czego może się po rodzicach spodziewać.

Każdemu człowiekowi, szczególnie zaś dziecku, potrzebna jest jakaś mapa, która pozwoli mu się zorientować w otoczeniu. Mapa, która podpowie, jaka droga jest dobra, a jaka zła, które postępowanie spotka się z nagrodą, a które z karą. Dziecko chciałoby mieć pewność, że jeśli je coś zaboli, to mama pocałuje. Jeśli ma coś ważnego do powiedzenia, to zostanie wysłuchane. Jeśli rodzice coś obiecają, to dotrzymają słowa. Jeśli czegoś zabronią, to naprawdę jest to naganne.

Tymczasem w rodzinie alkoholowej dziecko doświadcza totalnego zagubienia i chaosu. Nigdy nie wiadomo, na co może liczyć. Wszystko zależy od chwilowego nastroju.

Cokolwiek nie zrobi, w ocenie dorosłych robi to źle. Gdy czasem zapłacze, raz mama pocałuje, innym razem zbije. Nikt go nie wysłucha, bo sprawy dziecka wydają się błahe. Dziecku przecież nie wolno obarczać problemami już i tak udręczonej psychicznie mamy. Obietnice są czasem spełniane, a czasem nie i nie wiadomo, od czego to zależy. Dorośli raz się kochają, raz nienawidzą. Jeszcze wczoraj była w domu awantura, a już dziś mama i tata tulą się czule do siebie.

Tego rodzaju chaos sprawia, że dziecko odrywa się od rzeczywistości. Wydaje mu się, że na nic nie ma wpływu. Zatraca poczucie przyczyny i skutku. By przetrwać, uczy się trzech rzeczy: nie ufać, nie mówić i nie odczuwać. Nie ufać, bo zawiedzione nadzieje i niedotrzymane obietnice sprawiają zbyt duży ból. Nie mówić, bo w domu nie wolno mówić źle o mamie czy tacie, nie wolno mówić o tym, co boli, smuci czy złości. W domu panuje ponura zmowa milczenia, a dziecko - z konieczności - staje się jej uczestnikiem. Nie można też poskarżyć się obcym, poprosić kogoś o pomoc, bo to przecież wstyd... I w końcu - uczy się też nie odczuwać emocji, bo tak jest bezpieczniej. Nie odczuwać bólu, smutku, złości, strachu, nienawiści. Nie odczuwać, by znieczulić samego siebie i by łatwiej było to wszystko znieść. Nie odczuwać, by nie zranić swoimi negatywnymi emocjami któregoś z rodziców i nie stracić w konsekwencji ich miłości.

To wszystko sprawia, że w umyśle dziecka jest totalny chaos myśli i uczuć oraz cała masa skrywanych, tłamszonych emocji. Olbrzymie zagubienie i napięcie wewnętrzne. Takie przeżycia nie pozostają oczywiście bez wpływu na przyszłe życie dziecka. Jeśli całe jego dzieciństwo upłynie w tym chorym, dysfunkcyjnym systemie, gdzie nikt nie zadba o jego zdrowie emocjonalne, dziecko może wyrosnąć na emocjonalnego kalekę, niezdolnego do osiągnięcia szczęścia i pełnej samorealizacji.

Można jednak zmienić ten scenariusz. Jeśli Twoją rodzinę dotyka opisywany tu problem, możesz - mimo niesprzyjających okoliczności, zadbać o to, by zapewnić dziecku lepsze warunki rozwoju. By wyrosło na człowieka pewnego siebie, świadomego własnej wartości, otwartego, pogodnego, osiągającego sukcesy. 



Oto kilka najważniejszych wskazówek:

1. przede wszystkim zdobądź wiedzę na temat alkoholizmu. Wiedza to potężny oręż w walce z tą chorobą. W społeczeństwie panuje wiele błędnych mitów na jej temat, a te prowadzą do błędnych poczynań i w konsekwencji do pogarszania sytuacji. Poczytaj książki na ten temat, znajdź w internecie informacje wpisując w wyszukiwarkę hasło "współuzależnienie" i koniecznie zacznij uczestniczyć w grupach wsparcia AL-ANON. Dzięki temu zmienisz się, a zmiana w Tobie będzie miała kolosalny i niezwykle pozytywny wpływ na Twoje dziecko.
2. rozmawiaj z dzieckiem o wszystkim, co sie dzieje w domu. Żadnych tematów tabu. Pozwól mu pytać o wszystko, odpowiadaj szczerze i najlepiej jak potrafisz, zgodnie ze swoja wiedzą. Żadnych niejasności, enigmatycznych odpowiedzi, owijania w bawełnę, ukrywania.

3. akceptuj wszystkie uczucia dziecka. Nawet jeśli złości się na Ciebie, okazuje współczucie wobec osoby pijącej lub wręcz powie, że kocha ojca bardziej niż Ciebie. Daj mu do zrozumienia, że cokolwiek odczuwa - jest to OK. Ważne jest jedynie to, by forma wyrażania gniewu czy złości była odpowiednia (bez obraźliwych słów i gestów). Upewnij je, że może otwarcie mówić o tym, co czuje, nie będąc narażony na odrzucenie z Twojej strony.

4. nie zgrywaj przed dzieckiem osoby nieomylnej, nieskazitelnej, idealnej. Jesteś zwyczajnym człowiekiem, mającym prawo do chwil słabości i do popełniania błędów. Niech dziecko widzi w Tobie człowieka, a nie kamienny posąg.

5. bądź konsekwentna i stanowcza. Niech dziecko wie, za co otrzyma karę, a za co pochwałę czy nagrodę. Jeśli coś obiecasz - dotrzymuj słowa. Jeśli czegoś zabronisz, nie zmieniaj zdania pod wpływem impulsu. Nie staraj się pozyskać względów dziecka pobłażliwością. Niech Twoje zachowania będą logiczne i przewidywalne.

6. pracuj nad sobą, by nie okazywać przy dziecku nadmiernych reakcji lękowych czy histerycznych. Grupa wsparcia AL-ANON będzie w tym dla Ciebie wielką pomocą. Tam się wzmocnisz, a dzięki temu staniesz się rzeczywistym oparciem dla swojego dziecka.

7. nie koncentruj się na alkoholiku i jego piciu. Pomagasz mu tym samym trwać w jego nałogu. Skoncentruj się na sobie i swoim dziecku. Stawiaj Wasze potrzeby na pierwszym miejscu. Zatroszcz się o Wasze bezpieczeństwo emocjonalne i materialne, nawet jeśli będzie się to wiązało z podjęciem jakichś radykalnych decyzji. Alkoholikowi nie pomożesz. Możesz natomiast pomóc sobie i dziecku.

8. zawsze, bez względu na okoliczności, zapewniaj dziecko o tym, że je kochasz. Często je przytulaj, obdarzaj autentyczną uwagą, gdy sygnalizuje, że potrzebuje się przed Tobą wygadać. Nawet jeśli sama pochodzisz z rodziny dysfunkcyjnej i nigdy nie okazywano Ci czułości, możesz się teraz tego nauczyć. Znajdź siły na życzliwy uśmiech i czuły dotyk dla dziecka. Ono tego bardzo potrzebuje.

Pamiętaj - nie pomożesz alkoholikowi, koncentrując na nim swoje życie. Istotą tej choroby jest to, że alkoholik - aby zacząć się leczyć - musi poczuć na własnej skórze wszystkie negatywne skutki swojej choroby. Musi zostać ze swą chorobą sam, by znaleźć się na samym dnie, z którego będzie miał szansę się odbić. Żeby pomóc Wam wszystkim, musisz zająć się tylko i wyłącznie sobą i dzieckiem.

Los Twój i Twojego dziecka leży w Twoich rękach.
Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.



Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !



niedziela, 15 stycznia 2012

Twoje dziecko JEST mądre i inteligentne – wykorzystaj tę szansę

 
Każde dziecko, także i Twoje, jest z natury nadzwyczaj mądre i inteligentne. W ciągu pierwszych czterech lat od momentu narodzin nabywa nowych umiejętności w tak szybkim tempie, że gdyby człowiek zachował podobną zdolność uczenia się przez całe swoje życie, to w wieku kilkudziesięciu lat posiadałby niewyobrażalną wprost wiedzę i chyba nieograniczone możliwości...

 
Na początek mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Każde dziecko, także i Twoje, jest z natury nadzwyczaj mądre i inteligentne. W ciągu pierwszych czterech lat od momentu narodzin nabywa nowych umiejętności w tak szybkim tempie, że gdyby człowiek zachował podobną zdolność uczenia się przez całe swoje życie, to w wieku kilkudziesięciu lat posiadałby niewyobrażalną wprost wiedzę i chyba nieograniczone możliwości...

Nie tylko kilkuletnie maluchy uczą się tak szybko. Również i starsze dziecko przejawia niezwykłą inteligencję i ma olbrzymi potencjał intelektualny. Przeprowadzono już wiele eksperymentów, opisanych szeroko w literaturze, które dowiodły, że wyniki, jakie osiąga dziecko w szkole, nie są rezultatem jego indywidualnych zdolności lub ich braku, ale stanowią wypadkową jego własnych przekonań o sobie samym, wiary nauczyciela w jego możliwości oraz stosowanych metod nauczania.

W jednym z takich eksperymentów wybrano grupkę nauczycieli, których poinformowano, iż są uważani za najlepszych fachowców w dziedzinie nauczania i dlatego zostali wyselekcjonowani do pewnego eksperymentu. Mieli dostać klasy – specjalnie utworzone dla celów naukowego badania - złożone z wybitnie zdolnych i pracowitych uczniów. Również wybranym dzieciom przekazano, że uznano je za bardzo inteligentne i w związku z tym wyznaczono ich do udziału w eksperymencie. Celem doświadczenia miało być sprawdzenie, jakie wyniki można osiągnąć oddając najlepszych uczniów w ręce najlepszych nauczycieli. Rzeczywiście klasy te osiągnęły wyniki ponadprzeciętne, znacznie przewyższające wyniki pozostałych klas.

Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że tak naprawdę Ci „wyselekcjonowani” nauczyciele byli osobami dobranymi losowo, na zasadzie czystego przypadku a „wyselekcjonowane” dzieci zupełnie przeciętnymi uczniami, nie wyróżniającymi się niczym szczególnym. To wewnętrzne przekonania, zarówno nauczycieli jak i uczniów, pozwoliły w pełni wykorzystać potencjał, jaki tkwi bez wątpienia w każdym dziecku.

Od Ciebie jednak zależy, jak wykorzystasz tę moc umysłu, którą obdarzyła nas natura i jaki start zapewnisz swoim latoroślom.

Nie jest moim celem przekonywać Cię, że powinieneś zrobić ze swojego dziecka geniusza, który w wieku wczesnoszkolnym jest gotowy rozwiązywać skomplikowane zadania matematyczne na poziomie szkoły średniej. Absolutnie nie! Chcę natomiast pokazać Ci, co można i należy zrobić, aby rozbudzić w dziecku ciekawość świata, rozwinąć jego indywidualne talenty i uzdolnienia, pozwolić mu na pełne wykorzystanie swojego potencjału i wreszcie - nauczyć go, jak BYĆ SZCZĘŚLIWYM i OSIĄGNĄĆ SUKCES.

Ogarnia mnie czasem smutek, gdy obserwuję dorosłych ludzi wokół siebie. Wielu z nich zakompleksionych, nie wierzących w swoje siły i możliwości, porzucających swoje projekty, zanim je w ogóle zaczną. Inni, z pozoru pewni siebie, pyszałkowaci lub aroganccy, kryją pod tą maską swoje prawdziwe oblicze – niskie poczucie własnej wartości, nieumiejętność współżycia z ludźmi lub przerażające poczucie samotności. Są też tacy, którzy nie mają żadnych pasji czy zainteresowań, spędzają 90% wolnego czasu na przełączaniu kanałów w telewizorze lub pociąganiu piwa z kufla i stopniowo zmieniają swoje życie w bezmyślną, bezcelową egzystencję.
Przejaskrawiam nieco być może, ale nie jest to takie dalekie od prawdy, jak by się mogło wydawać. Jestem przekonana, że postawa życiowa, jaką prezentuje człowiek, ma swoje korzenie w dzieciństwie. Gdy ci „nieszczęśnicy” byli dziećmi, został gdzieś popełniony błąd (pewnie niejeden...), który ciągnie się za nimi przez całą dorosłość i uniemożliwia im cieszyć się w pełni tym, co życie oferuje potencjalnie każdemu z nas.

Błędy popełnione w pierwszych latach życia dziecka mszczą się długo na nim i na otoczeniu. Bo pierwsze lata – to fundament osobowości. Gdy się go wadliwie zbuduje – cały dom będzie zagrożony, chociażby inne elementy miał właściwie wykonane. Maria Łopatkowa

Dla wszystkich dzisiaj jest już oczywiste, że wychowywanie dziecka to coś znacznie więcej, niż tylko karmienie, kładzenie do snu, ubieranie, kąpanie i pilnowanie, by nic mu się nie stało. To także zadbanie o harmonijny rozwój psychiczny dziecka, to kształtowanie zdrowej, silnej osobowości, w pełni przygotowanej do długiej, fascynującej, choć momentami niebezpiecznej podróży, jaką jest życie.

To co chcę zaproponować w niniejszym opracowaniu, jest rezultatem nie tylko lektury wielu pozycji z zakresu psychologii dziecka, rodziny i człowieka w ogóle, ale również kilkuletnich obserwacji własnych dzieci, szukania różnych dróg i rozwiązań w ich wychowaniu, wykorzystywania swojej wiedzy „książkowej” w codziennym życiu. Dziś mogę z całą pewnością stwierdzić, że wypracowane tą drogą metody naprawdę się sprawdzają.

Nagrodą za konsekwentne wdrażanie ich w życie są niezwykle pochlebne opinie nauczycieli uczących moje dzieci, komentarze przyjaciół i bliskich, którzy szczerze podziwiają osiągnięcia i umiejętności mojego syna i córki oraz wreszcie same dzieci, których postawa, zachowanie, sposób myślenia i wypowiedzi napawają mnie niejednokrotnie prawdziwą dumą.

Z przyjemnością podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami. Mam nadzieję, iż ta pozycja wniesie do Twojego domu rodzinnego trochę nowych pomysłów, rzuci inne światło na trudy i radości wychowywania dzieci oraz pomoże wychować Ci Twoje pociechy na wartościowych ludzi, świadomych swoich olbrzymich możliwości, znających radość życia i realizujących z sukcesem swoje życiowe cele i zamierzenia.
 
 
 
 
Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !

piątek, 6 stycznia 2012

Niania czy żłobek?


NIANIA CZY ŻŁOBEK?


Gdzie dziecko lepiej się rozwija?


Beata Banasiak-Parzych jest socjologiem rodziny, absolwentką Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na UW. Studiowała także psychologię na SWPS, a obecnie uczy się w szkole podyplomowej na kierunku poradnictwa i interwencji kryzysowej. Jest współzałożycielką i prezesem Stowarzyszenia na rzecz Niezależnych Inicjatyw Rodzinnych LATONA, prowadzącego akcję informacyjno-edukacyjną z zakresu okołoporodowych zaburzeń nastroju i propagującą tworzenie grup wsparcia dla mam. Autorka książek i publikacji, m.in. w „Charakterach” i „Magazynie Pielęgniarki i Położnej” oraz serwisu Matkom Na Pomoc (www.matkomnapomoc.pl)

Odpowiedź:

Wiele kobiet, którym kończą się urlopy wychowawcze, staje przed takim właśnie dylematem: niania czy żłobek, kto lepiej zajmie się moim dzieckiem, co będzie lepsze dla maleństwa? Wydaje się, że idealnym rozwiązaniem byłoby pozostawienie dziecka pod opieką babci, jednak często jest to niewykonalne. Dla części mam żłobek, nawet najbardziej przyjazny i sterylny, jawi się jako ostateczność. Nie tylko dlatego, że to „instytucja” – po prostu maluszek nie ma jeszcze aż takiego „zapotrzebowania” na trenowanie więzi społecznych w grupie rówieśników. O wiele bardziej pragnie towarzystwa znaczącego dorosłego - kogoś, kto będzie reagował tylko na jego potrzeby. Przytulał, koił, uspokajał, troszczył się, brał na ręce, kołysał, przemawiał… tak, jak do tej pory robiła to mama (lub, co zdarza się coraz częściej: tata). Można mieć pewne obawy, czy w żłobku dziecko otrzyma odpowiednią „porcję” zainteresowania, przecież na takich samych prawach znajduje się tam jeszcze kilkoro maluszków.

Dlatego specjaliści radzą, by – jeśli to możliwe - dziecko nie przebywało w żłobku dłużej niż pięć godzin dziennie. Z czasem może się jednak okazać, że to wcale nie takie złe miejsce (istotny będzie także motyw finansowy), ale wątpliwości najlepiej rozwiać w praktyce. Przebywanie wśród innych dzieci ma również swoje zalety, np. wzbogaca słownictwo, uczy większej otwartości, rozbudza ciekawość, pomaga odkrywać wrodzone zdolności i przyswoić sobie nowe. Wyrastanie pod troskliwym okiem osobistej opiekunki też ma swoje zalety – pod warunkiem, że kandydatka posiada stosowne doświadczenie oraz cechy charakteru: odpowiedzialność, wrażliwość, ciepło, komunikatywność, cierpliwość, otwartość, pewność siebie. Niania powinna mieć rekomendacje od kilku osób, z którymi można umówić się na spotkanie. Niewątpliwie największą wadą takiego rozwiązania jest „rotacja” opiekunek – nianie mogą często się zmieniać, co dla dziecka zwykle stanowi duże przeżycie. Jak widać, obie opcje mają swoje plusy i minusy, decyzja – po rozpatrzeniu wszystkich konkretnych „za i „przeciw” - należeć będzie do Państwa. 




Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter,
zespół www.wszystko-dla-dzieci.blogspot.com

czwartek, 15 grudnia 2011

Dom - najlepsze miejsce do rodzenia ?


Zbyt wiele kobiet rodzi w szpitalach, myśląc, że tak jest bezpieczniej. 
To nie do końca prawda! – twierdzą brytyjscy lekarze, autorzy raportu opracowanego przez Royal College. Położnicy i ginekolodzy uważają, że kobiety powinny mieć większe możliwości rodzenia w domu, bo oddziały położnicze nie zawsze są bezpieczniejsze.
Sugerują również, że aż jedna trzecia wszystkich kobiet może rodzić "bez lekarza, który jest pod ręką”. 



Autorzy raportu wzywają do zrewolucjonizowania służby zdrowia, by umożliwić tysiącom kobiet poród w domu, tak jak to miało miejsce w latach 50. I 60. W 1959 roku ponad jedna trzecia kobiet w Wielkiej Brytanii urodziła w domu, ale w 1988 r. liczba ta spadła do niskiego poziomu 0,9 proc. W ubiegłym roku wzrosła tylko nieznacznie do 2,4 procent – jak podają dane brytyjskiego Biura Statystycznego.

Raport stwierdza, że tylko kobiety najbardziej narażone na ryzyko powikłań czy bólu – np. w przypadku ciąży mnogiej, nadmiernej otyłości, cukrzycy lub innych chorób, i w wieku powyżej 40 lat - powinny rodzić w szpitalu. Ponadto wzywa do zamknięcia kilkudziesięciu oddziałów położniczych w mniejszych szpitalach lub połączenia ich w "super jednostki” zapewniające najlepszą opiekę kobietom, które mogą być narażone na komplikacje okołoporodowe.


Autorzy raportu ostrzegają również, że obecnie wiele brytyjskich oddziałów położniczych cierpi na brak dobrze wykwalifikowanej kadry, i nie może zaoferować tylu lekarzy i położnych, ilu powinno się tam znaleźć na wypadek potrzeby interwencji niezbędnej podczas ewentualnych problemów mogących wystąpić podczas porodu. Rodzące kobiety często pozostają pod opieką młodych lekarzy, którzy nie mają wystarczającego doświadczenia. Takie sytuacje zdarzają się zazwyczaj na dyżurach nocnych lub weekendowych. Braki kadrowe stwarzają obawy, że porody na oddziałach położniczych będą coraz mniej bezpiecznie.

Cathy Warwick, sekretarz generalna Stowarzyszenia Położnych ostrzegła, że przy brakach kadrowych i wzroście liczby rodzących kobiet, zdrowie matek i noworodków nawet w szpitalach może być zagrożone. Pozytywnym aspektem raportu jest wspieranie lokalnych ośrodków opieki dla kobiet, które nie wymagają specjalistycznej pomocy porodowej. Ważne jest także, by położne prowadzące ciąże uświadamiały przyszłe matki, że mają do wyboru również inne opcje porodu – nie tylko w szpitalu.

David Richmond, wiceprezes RCOG (Royal College of Obstetricians and Gynaecologists), współautor raportu twierdzi, że większość kobiet może rodzić swoje dzieci w lokalnym centrum narodzin bez pomocy lekarza.

- Czy one koniecznie muszą rodzić w szpitalu, który ma specjalistyczny sprzęt do rezonansu magnetycznego, badań mózgu, nerek itp? Prawdopodobnie nie. Musimy więc tylko zapewnić im miejsce, w których będą mogły bezpiecznie urodzić i które zapewni im fachową opiekę. Takimi miejscami niekoniecznie są oddziały położnicze w szpitalach, cierpiące na brak personelu.

Raport proponuje, by przyszłe matki, u których nie stwierdzono ryzyka powikłań, konieczności wykonania cesarskiego cięcia, czy wystąpienia stanu przedrzucawkowego, miały większą możliwość porodu we własnym domu.

Obecnie, zaledwie trzy procent kobiet decyduje się na poród domowy. Kolejnych siedem procent korzysta z małych ośrodków oferujących bardziej „domową” niż szpitalną atmosferę, i w których przy porodzie obecna jest położna.

Anthony Falconer, prezes RCOG twierdzi że: - Zbyt wiele dzieci rodzi się w „tradycyjny sposób” czyli w szpitalach. Wśród rodzących istnieje przekonanie, że są tam bezpieczniejsze. Tymczasem tylko mniej więcej jedna trzecia kobiet potrzebuje lekarza, około jednej trzeciej wystarcza pomoc położnych, a pozostałe ok. 30 procent w ogóle nie wymaga pomocy przy porodzie.

Obrońcy „szpitalnych” porodów ostrzegają, że presja, wywierana na kobiety, by rodziły w lokalnych centrach porodowych, może być również niebezpieczna. Ośrodki te nie stosują znieczulenia zewnątrzoponowego, więc pacjentki będą narażone na niepotrzebne cierpienie. 





Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !
 

wtorek, 6 grudnia 2011

Zabawy dla dzieci - przebieranki


Zabawy dla dzieci - przebieranki!



Dzieci uwielbiają przebieranki. Nie tylko w karnawale chętnie odgrywają różne role.
To doskonała zabawa, ale i dowód na prawidłowy rozwój społeczny. Pozwól dać upust dziecięcej fantazji, a malec nieraz mile cię zaskoczy.



Jeśli kilkuletnia dziewczynka koniecznie chce przymierzyć twoje nowe szpilki lub wieczorową sukienkę, a synek sprawdza, jak wygląda w marynarce taty, nie powinnaś się złościć. Dziecko uczy się zachowań w rodzinie i grupie przede wszystkim poprzez naśladownictwo. Dlatego równie chętnie "gotuje kawkę", daje lalce lekarstwo na kaszel czy sprząta mieszkanie (ta zabawa przestaje być kusząca, gdy trzeba już sprzątać naprawdę). Jesteś dla kilkulatka niedoścignionym wzorcem, najważniejszym autorytetem, uosobieniem wszystkiego, co "naj". Dlatego twoje rzeczy są najbardziej atrakcyjne i pożądane. To nie problem, jeśli będziesz mieć pozytywne nastawienie do dziecięcych zabaw.

Sylwestrowa spódnica, w którą już nigdy się nie zmieścisz, choćbyś przeszła na najlepszą dietę cud... Stare zasłonki z kuchni, które nie pasują do nowych mebli... Zapomniana bluzka z liceum, która tak naprawdę nigdy nie była modna... Po co wyrzucać te wszystkie rzeczy? Dzieciom przydadzą się do zabawy wyśmienicie. Podobnie, jak odpustowe korale, dziwaczne nakrycie głowy czy stare, plastikowe okulary przeciwsłoneczne, albo drewniane trepy przywiezione z Holandii. Uwierz w wyobraźnię malca i pamiętaj, że twórczy przedszkolak za pomocą zwykłego, starego prześcieradła wyczaruje dzień ducha, albo wzbogaci zabawę w szpital. Zatem zaproś dziecko do gruntownych porządków i stwórzcie magiczną garderobę. To nic, że znaleziony szal jest lekko naddarty: można go przecież zacerować. Zarazem jednak pamiętaj, że tkaniny do zabawy nie mogą być traktowane, jak śmieci. Trzeba je wyprać, odświeżyć, połatać. Jeśli dasz do zrozumienia, że są bezwartościowe, nie będą łakomym kąskiem dla dzieci.


Zapraszamy do zapisania się na naszego newslettera!

wtorek, 15 listopada 2011

Gdzie najlepiej urodzić ?



W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci . Według ekspertów, jest to spowodowane niespójną polityką rodzinną. Gdzie w takim razie panują najlepsze warunki do urodzenia i wychowania dziecka ?


Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2010 roku po raz pierwszy od sześciu lat spadła liczba rodzących się dzieci. Wynosiła ona bowiem 413,3 tys., podczas gdy rok wcześniej było to 419,4 tys. Taki wynik zapewnia nam nie najlepszą pozycję, jeśli chodzi o wskaźnik dzietności - zajmujemy 209. miejsce na 223 kraje sklasyfikowane przez The Word Factbook.

 


Norwegia z marzeń
W tegorocznym rankingu Mothers Index, który określa warunki życia matek w poszczególnych krajach, Norwegia zajęła pierwsze miejsce. Matki są tam bowiem bardzo hojnie obdarowywane przez państwo. Profesjonalny personal jest obecny przy każdym porodzie. Przeciętna Norweżka edukację kończy w wieku 18 lat i dożyje 83. urodzin. 82% kobiet stosuje nowoczesną antykoncepcję i tylko jedna na 175 straci dziecko przed piątym rokiem życia.

Rodzicom przysługuje zasiłek na dziecko, które nie ukończyło 18 lat. Poza tym, matce, która opiekuje się dzieckiem w domu (do trzech lat) należy się również zasiłek opiekuńczy.



 


Francja razy trzy

Francja, która w rankingu uplasowała się na wysokim, dziesiątym miejscu, promuje model rodziny z trójką dzieci. Aby zachęcić obywateli do takiej liczby potomstwa, wprowadzono 26-tygodniowy urlop macierzyński, który przy jednym dziecku wynosi 16 tygodni. Ojcowie natomiast mogą skorzystać z pełnopłatnego urlopu tacierzyńskiego, który trwa dwa tygodnie. Im więcej dzieci w rodzinie, tym większe ulgi podatkowe. Rząd zapewnia wielodzietnym rodzinom darmowe bilety np. na basen i do muzeum oraz niemałe zniżki na środki transportu publicznego (kolej, metro). Istnieje możliwość odpisania od podatku części wydatków związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego.

 

Każda kobieta otrzymuje premię macierzyńską w szóstym miesiącu ciąży. Rząd jest bardzo pomocny samotnym rodzicom (oraz samotnym ciężarnym) - każdy z nich otrzymuje zasiłek, który gwarantuje 150% dochodów uznawanych za minimum rodzinne. Na każde dziecko opiekun otrzymuje zasiłek, który jest wypłacany do 20 roku życia. Kwota wzrasta wraz z liczbą dzieci.




Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !
 

niedziela, 6 listopada 2011

Makaron



Jeszcze do niedawna traktowany jako źródło pustych kalorii, dziś święci triumfy !


Wiadomo, że jest zdrowy, pożywny, a przede wszystkim pozwala szybko wyczarować rozmaite dania. Możesz go przyrządzić na tyle sposobów, że na pewno szybko się nie znudzi.

Ile kalorii?

Świderki, rurki, nitki, kokardki, gwiazdki... Twoje dziecko może jeść makaron codziennie. To zgodne z zaleceniami dietetycznymi dla najmłodszych. Zawarte w makaronie węglowodany złożone (głównie skrobia) to idealne paliwo, stanowiące podstawę żywieniowej piramidy. Zapewnia energię, wydajność, uwalniane jest stopniowo, więc pozwala na dłuższy czas utrzymać formę i uczucie sytości.
Między bajki można włożyć opowieści o tyciu "na makronie". Wprawdzie 100 g makaronu to aż 330 kcal, ale ciężko byłoby podczas jednego posiłku zjeść taką jego ilość. Dlaczego? Tyle kalorii zawiera makaron suchy. Podczas gotowania pęcznieje, pochłania wodę. Zatem ugotowana porcja o wadze 100 g to niewiele ponad 100 kcal.

Skąd makaronowe grubasy?

Przyglądając się Włoszkom o zdecydowanie pełnych kształtach nietrudno zgadnąć, skąd ta zła sława makaronu. Warto jednak pamiętać, że ona sam nie sprzyja tyciu. Istotne, z czym go spożywamy. Kluski z truskawkami to samo zdrowie. Jeśli jednak owoce utopimy w tłustej śmietanie i obficie posypiemy cukrem, danie zamieni się w kaloryczną bombę. Zachowujmy jednak dystans: na co dzień nie jest to wskazane nawet dla dziecka. Od czasu do czasu, zwłaszcza, gdy malec to zabiedzona chudzina, i taki rarytas nie zaszkodzi. Nasze pociechy mają znacznie większą tolerancję dla dań wysokokalorycznych, gdy ich życie jest tak aktywne, jak być powinno. Malec, który niemal całą dobę jest w ruchu, łatwiej spali słodycz dodaną do jedzenia.
Oczywiście nie ma sensu należy szaleć z cukrem . Dzieci chętnie jedzą kluski z sosem pomidorowym (można robić go na wiele sposobów), z białym serem, z jajkiem, mięsem. Makaron pasuje również do sałatek.

Inspirujące barwy

Gdy masz wrażenie, ze dziecku znudził się makaron, chociaż dbasz, by dania różniły się od siebie choćby kształtem klusek, spróbuj zaszaleć z kolorem. Makaron ryżowy jest biały, ze zbóż z pełnego przemiału brązowy, ale to nie jedyne możliwości. Kolorowe makarony (czerwone, pomarańczowe, a nawet zielone) nie zaszkodzą dziecku. Ich barwa to nie efekt stosowania sztucznych barwników, tylko naturalnych dodatków barwiących (np. kolor czarny daje mątwa, zielony szpinak). Smakiem takie wyroby nie różnią się od zwykłych nitek. Jednak nasze dzieci dosłownie jedzą oczami (gdy coś przyciąga ich uwagę, to wysyła takie sygnały do mózgu, że realnie ślinka leci), zatem warto i w ten sposób apetyt niejadka pobudzać. 



Przykładowe dania: 


Łazanki zapiekane z owocami

Dla dziecka od: 2 lat

Składniki

- Ciasto: 2 szklanki mąki
- jajko
- 5 łyżek wody; farsz: 25 dag owoców (bez pestek)
- 3/4 szklanki śmietany
- 2 rozmącone jajka
- sól i cukier
- łyżka masła (lub oleju) do wysmarowania żaroodpornego naczynia i bułka tarta do jego posypania.

Sposób przyrządzania:

Z podanych składników zagnieć ciasto i cienko rozwałkuj. Pozostaw, żeby przeschło. Nagrzej piekarnik do 180°C. Rozwałkowane ciasto zwiń w szeroki rulon, pokrój w paski, a paski w poprzek na kwadraciki. Łazanki ugotuj w osolonym wrzątku. Po odcedzeniu przelej zimną wodą i osącz. Wymieszaj ze śmietaną, jajkami, cukrem oraz owocami i przełóż do przygotowanego żaroodpornego naczynia. Zapiekaj w piekarniku, aż zrobi się złocista skorupka. Podawaj z cukrem.



Łosoś pieczony w soli

Dla dziecka od: 1 roku

Składniki

- ok. 1 kg wypatroszonego świeżego łososia z ogonem i głową
- 1
- 5-2 kg soli (najlepiej grubej
- używanej do kiszenia ogórków)

Sposób przyrządzania:

Nagrzej piekarnik do 200° C. Przygotuj żaroodporne naczynie takiej wielkości, by ryba się w nim mieściła i nie dotykała jego ścianek. Jeśli chcesz, włóż do wnętrza ryby świeże lub suszone zioła (np. koper, natkę pietruszki, rozmaryn), cząstki cytryny, kawałeczek masła, choć i bez tych dodatków ryba będzie bardzo dobra. Dno żaroodpornego naczynia pokryj ok. 1,5 cm warstwą soli. Ułóż na niej rybę i obsyp ją solą, tak by nie było widać ani kawałka skóry. Teraz dobrze będzie lekko spryskać sól wodą. Piecz ok. 45 minut. Z soli utworzy się wokół ryby twarda skorupa, którą trzeba odłupać. Podawaj na gorąco lub zimno. Po wyjęciu ryby z solnej skorupy odrzuć skórę. Tak przyrządzona ryba jest soczysta, delikatna w smaku i o dziwo wcale nie za słona. Podawać ją możesz z sosem (np. czosnkowym lub chrzanowym - najłatwiej je przyrządzić na bazie jogurtu) lub po prostu z cytryną. W ten sam sposób możesz piec też inne morskie ryby.



Makaron rozmaitości

Dla dziecka od: 1 roku

Składniki

- 1 filet z piersi kurczaka
- 50 g makaronu
- cebula
- 50 g brokułów
- 25 g mrożonego groszku
- 2 łyżeczki majonezu lub śmietany
- łyżeczka oleju do smażenia
- sól i pieprz

Sposób przyrządzania:

Wrzucamy makaron do wrzątku i gotujemy, aż będzie miękki (ok. 10 min.) Kroimy mięso na grube paski, siekamy cebulę. Na rozgrzanym oleju rumienimy kurczaka. Osobno lekko podsmażamy cebulę. Dzielimy brokuły na mniejsze cząstki. Wrzucamy je wraz z groszkiem do gotującego się makaronu na ostatnie 3 minuty. Odlewamy wodę. Do makaronu dodajemy kurczaka z cebulą, majonez lub śmietanę, sól i pieprz.




Zapraszamy do zapisania się na naszego newslettera,
zespół www.wszystko-dla-dzieci.blogspot.com