dieta reklama internet zabawa hobby dzieci          dieta reklama internet zabawa hobby dzieci

czwartek, 15 marca 2012

"Działania" - edukacyjna gra dla całej rodziny.

 
Kiedy ma się 3 dzieci i to w różnym wieku (u nas wówczas: 3,5; 5,5 i 7) trudno znaleźć grę, która byłaby zrozumiała dla najmłodszego i dostatecznie pasjonująca dla najstarszego dziecka (nie mówiąc już o nas - rodzicach).
Zacząłem kombinować różne własne zasady i plansze. Po wielu modyfikacjach i na podstawie obserwacji zainteresowania grą własnych dzieci i innych ludzi, powstała całkiem nowa gra planszowa w kości z elementami edukacyjnymi (matematyka), którą dzieci nazwały: "Działania".

1.Charakterystyka gry:
a)wiek: od 3 lat do ...
zasady gry i plansza nie były modyfikowane już od ponad 12 miesięcy i mój najmłodszy syn (obecnie 4,5) coraz lepiej sobie radzi z liczeniem (oczywiście 3-latkowi trzeba na początku pomagać w liczeniu, ale z czasem zaczyna radzić sobie sam)
b)liczba graczy: od 1 do 6
dzieci często proszą o granie pojedynczo, a liczba 6 jest ograniczeniem dla kości sześciennych, chociaż przy większych kościach mogłaby stać się nudna
c)ilość kości: 5
to standardowo sprzedawany zestaw - można grać też większą ilością i zwiększyć planszę, ale to też mogło by być nużące
d)plansza: do pobrania na http://mxl.neostrada.pl/aeo/dzialania.html
prototyp wykonałem na arkusz blachy ok. A5 7x12 z opisem, ale gra faktycznie toczy się na polach 6x11 zgodnie z załączonym rysunkiem
e)piony: np.: guziki
w naszym przypadku pionami są krążki z gumy magnetycznej oklejone kolorowymi wycinankami

Zachęcam jednak do wykonania planszy blaszanej i pionów magnetycznych. Dzięki takiemu wykonaniu planszy i pionów w grę można grać nawet w samochodzie i z osobami niewidomymi.

2.Zasady gry:
a)gracze wybierają lub losują (1 kością) pozycję startową na osi pionowej od 1 do 6
b)w ustalonej kolejności gracze rzucają już do końca 5 kośćmi
c)po rzucie następuje ruch:
z pola startowego w prawo
z pól oznaczonych strzałką w kierunku strzałki
jeżeli gracz stanie na polu oznaczonym liczbą ujemną, to cofa się o odpowiednią liczbę pól
d)gracz posuwa się o ilość pól odpowiadającej liczbie wyrzuconych kości zgodnych w wylosowaną pozycją w pkt. 1 plus dowolna kombinację 2 kości dających w wyniku dodawania lub odejmowania liczbę równą z pozycją gracza.

Ponieważ może się to wydać zagmatwane, to podam kilka przykładów:
- jeżeli gracz z poz. 1 wyrzuca: 1, 1, 2, 5, 6; to rusza o 3 pola - 2 wprost (dwie 1) plus 1 z DZIAŁANIA (6-5=1)
- jeżeli gracz z poz. 1 wyrzuca: 1, 2, 3, 5, 6; to również rusza o 3 pola - 1 wprost (jedna 1) plus 2 z DZIAŁANIA (3-2=1 i 6-5=1)
- jeżeli gracz z poz. 1 wyrzuca: 1, 3, 4, 5, 6; to może ruszyć o:
a) 2 pola: 1 wprost plus 1 z DZIAŁANIA (5-4=1, bo 3 i 6 nic więcej nie da)
b) 3 pola: 1 wprost plus 2 z DZIAŁANIA (6-5=1 i 4-3=1)
e)gracz kończy grę, jeżeli stanie na polu z uśmiechniętą buźką, ale to nie jest łatwe:
gra posiada 4 strefy cofania: -1, -2, -3 pola i odwrotny kierunek przesunięcia piona
gracze mogą dochodzić w trakcie gry i jeszcze mogą ukończyć grę przed tymi, którzy zaczęli wcześniej
nieumiejętne wykonywanie działań może prowadzić do częstszego cofania (choć dla mniejszych dzieci zalecam wersję z koniecznością maksymalizacji ruchów, czyli pomoc rodziców przy prawidłowym wyszukaniu wszystkich kości wprost i z DZIAŁAŃ).
 
 
 
Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !

wtorek, 6 marca 2012

Wpływ muzyki na rozwój dzieci

 
Okazuje się, że poprzez muzykę bardzo wcześnie możemy wspierać i stymulować zmysły dzieci, a przez to rozwijać ich wrodzone talenty. Odpowiednio dobrana muzyka pozytywnie oddziałuje już na dziecko w łonie matki, które od dwudziestego szóstego tygodnia słyszy rytm i melodię!
 
Nikt już dzisiaj nie kwestionuje, że muzyka wpływa na nasze nastroje i emocje, uspokaja, poprawia nastrój i rozładowuje stres, albo irytuje, pobudza agresje. Okazuje się, że poprzez muzykę bardzo wcześnie możemy wspierać i stymulować zmysły dzieci, a przez to rozwijać ich wrodzone talenty. Odpowiednio dobrana muzyka pozytywnie oddziałuje już na dziecko w łonie matki, które od dwudziestego szóstego tygodnia słyszy rytm i melodię!

Naukowcy, m.in. otolaryngolog prof. Alfred Tomatis, którzy badali wpływ muzyki na człowieka stwierdzili, że muzyka stymuluje rozwój mózgu i układu nerwowego. Muzyka słuchana w dzieciństwie ma wpływ na odbieranie bodźców dźwiękowych w ciągu całego życia, pomaga budować neuronalne drogi, które mają wpływ na naukę języków (także obcych), rozwój pamięci i poczucia przestrzeni. Odpowiednia muzyka poprawia koncentrację, powoduje wzrost kreatywności i zapamiętywania, ułatwia naukę czytania i pisania, podwyższa motywację, opóźnia objawy zmęczenia, harmonizuje napięcia mięśniowe, poprawia koordynację ruchową.

Terapeuci polecają wszystkim codzienne słuchanie muzyki. Okazało się, iż najlepiej stymulują mózg utwory Mozarta (stad termin „Efekt Mozarta” wprowadzony przez Dona Campbella) i chorał gregoriański – poprawiają także pamięć i koncentrację. Muzyka baroku - Vivaldiego, Telemanna, Bacha – wspomaga i przyspiesza proces przyswajania wiedzy. Utwory Beethovena, Vivaldiego, Straussa harmonizują i integrują rytm pracy serca i mózgu.

Tym, którzy mają problemy ze słuchaniem muzyki klasycznej poleca się korzystanie z dźwięków natury - śpiewu ptaków, szumu wodospadu, potoku górskiego, fal morskich.


Dzieci mogą słuchać odpowiedniej muzyki podczas zabawy lub odrabiania lekcji. Najmłodsze chętnie zasypiają przy kołysankach. Bada się także wpływ muzyki podczas snu, a dotychczasowe wyniki zachęcają także do takiej formy stymulowania naszego mózgu i układu nerwowego.



Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !

środa, 15 lutego 2012

Dziecko i rowerek - skuteczna metoda nauki jazdy bez kija i bocznych kółek.


Mój najstarszy syn zaczął jeździć samodzielnie na rowerze mając 5 lat i 2 miesiące, córka w wieku 4 lat i 2 miesięcy, a najmłodszy syn miał zaledwie 3 lata i 8 miesięcy (2 m-ce później jeździł już na rowerze z kołami 16" - musiałem tylko przerobić ramę).

Czy to wina najstarszego syna, że uczył się tak długo? Nie - warunkiem nie jest wiek dziecka, tylko jego wzrost i umiejętności nauczyciela, który powinien odpowiednio przygotować rower.
5 lat uczyłem się: jak uczyć dzieci jazdy na rowerach.
Tą wiedzą chciałem podzielić się, bo mi już chyba się nie przyda (żona uważa, że 3 dzieci nam wystarczy).

Etap I - "motor":
- odkręcamy lewą korbę z pedałem
- odkręcamy prawy pedał i blokujemy korbę (np.: przywiązujemy sznurkiem do ramy)
- siodełko obniżamy na tyle, by dziecko siedząc na rowerku, pewnie stało obiema nogami na ziemi
- blokujemy kierownicę (np.: przywiązujemy sznurkiem rączki do złączenia ramy z siodełkiem), tak by skręt był możliwy o ok. 15 stopni

Na tak przygotowanym sprzęcie dziecko na początku po prostu "idzie" i uczy się utrzymywać równowagę.
Nie przeszkadzają mu pedały, a zblokowana kierownica nie "ucieka".
Pamiętajmy, że dziecko praktycznie nie ma hamulców, więc zjazdy tylko z lekkich górek.
Gdy nasza pociecha zaczyna poprostu "sunąć" i trudno ją dogonić, to znak, że przyszedł czas na "utrudnienie".


Etap II - "hulajnoga":
- przykręcamy prawy pedał
- podnosimy siodełko na tyle, by dziecko z siodełka sięgało tylko palcami nóg, natomiast stojąc mocno na lewaj nodze mogło stanąć na prawym pedałku
- można lekko zwiększyć skręt kierownicy

Na tak przygotowanym rowerze dziecko uczy się sztuki ruszania z siodełka.
Na początku zalecam zjazdy z lekkich wzniesień, pamiętając, że rower dalej nie ma hamulców.
Gdy nasza pociech zaczyna szaleć i jeździć z nogami podniesionymi do góry, to najwyższy czas na naukę tego, co zwykle najtrudniejsze: bezpieczne zatrzymanie.


Etap III - "hamulce":
- przykręcamy lewy pedał
- siodełko ustawiamy w połowie wysokości z etapów I i II
- odwracamy rower do góry kołami i pokazujemy dziecku, że kręcąc pedałami w jedną stronę rozpędzamy koło, a w drugą hamujemy (niech dziecko przez kilka dobrych minut pobawi się w ten sposób - będzie później mniej siniaków)

Dzieci dość chętnie bawiły się w rozpędzanie koła.
Kiedy nauczymy dziecko łagodnego hamowania (bo gwałtownego nauczy się samo) można przejść do kolejnego etapu
.

Etap IV - "rower":
- nie zalecałbym jeszcze zdejmowania blokady kierownicy, ale można trochę ją zluzować
- zakładamy obuwie sportowe
- bierzemy głęboki wdech i gonimy naszą pociechę, bo o ile do "startu" nas nie potrzebuje, to "lądowanie" może być nieprzyjemne

Po przebiegnięciu kilku kilometrów, stwierdzimy z satysfakcją, że nasza pociecha jest już prawie rowerzystą.
Pozostaje nam tylko zdjąć blokadę kierownicy i uczyć dziecko zasad ruchu drogowego
.

Nazwy etapów wymyśliły dzieci. Najmniejszy rower jaki mamy (na kołach 12") do dziś często zmontowany jest na "motor".
Zamiast blokowania kierownicy i prawej korby przy pomocy sznurków można zrobić bardziej zmyślne i funkcjonalne blokady (tak też i ja zrobiłem), ale metoda "sznurkowa" jest równie skuteczna, a co najważniejsze prosta.

Zachęcam do sprawdzenia metody. Zabawa z kijem i bocznymi kółkami powinna odejść do lamusa. Mam nadzieję, że wyniki moich eksperymentów przydadzą się komuś. 





Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !

poniedziałek, 6 lutego 2012

Inteligentne emocje

 
Inteligencja emocjonalna 
to zespół cech i postaw, które dotyczą optymalnego zarządzania swoim potencjałem, jak również dobrego funkcjonowania w relacjach społecznych. Kształtujemy ją przez całe życie, ale zasadniczy jej zrąb powstaje już w dzieciństwie.
 
Różne rodzaje inteligencji

„Inteligencja” jest sformułowaniem używanym od dawna. Wielokrotnie zwrot ten wykorzystywano, aby „szufladkować” ludzi, również tych słabo poznanych. Jednak dopiero wraz z rozwojem psychologii dostrzeżono różne jej aspekty, wyróżniając werbalną, logiczno-matematyczną, przestrzenną, muzyczną, kinestetyczną oraz inter- i intrapersonalną. Typologie stale się poszerzają, bo przybywa badań naukowych i teorii. Daniel Goleman jako pierwszy użył pojęcia „inteligencja emocjonalna” i przedstawił jej składniki, czyli samoświadomość, system motywacyjny, sztukę samoregulacji, empatyczność i kluczowe umiejętności społeczne.

Dzieciństwo – fatum lub bezcenny dar

Rodząc się, otrzymujemy już pewne predyspozycje. Dopiero idąc przez życie, możemy je rozwijać lub zaniedbywać. Wychowanie i przeżycia z okresu wczesnego dzieciństwa wydają się mieć niezastąpiony wpływ na jakość naszego funkcjonowania w życiu dorosłym. Prawdą jest, że nad niektórymi przykrymi doświadczeniami możemy świadomie przepracować. O wiele korzystniejsza jest jednak sytuacja, gdy wkracza się w życie i w szeroki świat z pewną dozą wiary we własne siły i pozytywnym bagażem doświadczeń z najmłodszych lat. Dlatego tak ważnym czynnikiem wychowania jest podchodzenie do dzieci z pełną odpowiedzialnością – dokładanie starań, by czuły się kochane i szanowane. Warto wypracować w sobie rzetelne i konsekwentne działania wychowawcze, dzięki którym pociechy zaznajomią się z regułami panującymi w świecie społecznym i nauczą właściwych postaw.

Samokontrola jako składnik inteligencji

Pierwszym etapem na drodze do ćwiczenia samoregulacji jest wymaganie od dzieci kontrolowania potrzeb fizjologicznych. Potem uczą się one ograniczać szkodliwe impulsy i emocje o stopniu mniej lub bardziej złożonym. Podstawą jest umiejętność ich rozpoznawania – nie zawsze taka prosta jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Opiekując się zwierzętami i uczestnicząc w zajęciach lekcyjnych, dzieci uczą się przyjmować odpowiedzialność za swoje działania, zaczynają dostrzegać, że konkretne zachowania przynoszą takie, a nie inne konsekwencje. Wdrażając system kar i nagród wspomagamy przyswajanie norm uczciwości i prawości oraz wzmagamy sumienność naszych wychowanków. Ważne jest, aby w procesie wychowania pomóc dziecku poznać jego mocne strony i ograniczenia, budować poczucie wartości na bazie rzeczywistych atutów i świadomości swoich możliwości. Każda emocja ma określony skutek, a rozpoznawanie tych zależności pomaga nam sterować sobą oraz unikać niektórych błędów.

O zaletach motywacji

Goleman twierdzi, iż pewne skłonności emocjonalne pomagają nam osiągać cele. Zalicza do nich zaangażowanie, stałą elastyczność cechującą się gotowością do wykorzystywania szans i wytrwałość, która sprawia, że idziemy naprzód mimo przeszkód, niepowodzeń czy kryzysów. Perfekcjonizm na pewno nie jest niczym przyjemnym, ale uczenie dzieci optymizmu i doskonalenia wykonywanych czynności, starań o jak najlepsze wyniki i cierpliwej pracy, to bez wątpienia pożądane wytyczne. Silne nawyki w tych kwestiach pomagają potem przez całe życie. Nasza motywacja przybiera różną postać zależnie od zaistniałych okoliczności, ale dobrze jest posiadać pewien wewnętrzny kompas, który będzie samonapędem w trudniejszych sytuacjach. Zaangażowanie w realizację planów wzmacnia osobowość i często rodzi się, gdy zaczynamy się utożsamiać z celami grupy lub organizacji. Kształtowanie dzieci w świetle wymienionych reguł pomoże im odnosić sukcesy.    

Siła empatii i umiejętności społecznych

Oczywiście na nic by się nie zdały kompetencje osobiste, gdybyśmy nie łączyli ich z rozumieniem innych osób i wszelkimi umiejętnościami społecznymi. Tak jak istotne jest doskonalenie samych siebie, ważne jest również wyczuwanie tej potrzeby u pozostałych osób. Zainteresowanie drugim człowiekiem, jego troskami i potrzebami, umiejętność wczucia się w jego sytuację i zdolność spojrzenia na sprawy z jego perspektywy, to podstawy niezbędne do życia w społeczeństwie. Ich kształtowanie u dzieci powinno odbywać się od najmłodszych lat. Według Goldmana, empatia jest jednym z podstawowych obszarów inteligencji emocjonalnej. Pozwala nam lepiej rozumieć innych, a przez to więcej dostrzegać i mieć pełniejszy obraz różnych sytuacji. W szerszym znaczeniu dotyczy ona także rozpoznawania prądów emocjonalnych w całych grupach, tworząc w opinii autora teorii pewien rodzaj świadomości politycznej. Do umiejętności społecznych Goleman zalicza także sztukę argumentacji, zdolności mediacyjne i wszelkie inne cechy, które decydują o tym, że potrafimy na ludzi wpływać, zarządzać nimi czy zespołowo wykonywać zadania. Umiejscawia tu również umiejętność tworzenia więzi i pielęgnowania – choćby w elementarny sposób – stosunków międzyludzkich. To w jaki sposób się porozumiewamy, czy umiemy słuchać, inicjować zmiany, wpływa na nasze stosunki z ludźmi. Zdolność wzbudzania takich, a nie innych reakcji u ludzi jest sprawą złożoną, ale wykonalną. Próbują się tego podejmować, choć z różnym skutkiem, nawet najmłodsi. Zdarza się, że dzieci testują dorosłych i próbują nimi manipulować, do rodzica należy jednak kontrola tych zachowań i postawienie odpowiedniej granicy. Uczenie dzieci empatii stopniowo eliminuje w nich egoizm i powoduje bardziej dostosowane reakcje, tym samym wpisując je w społeczne otoczenie. Tłumacząc najmłodszym czym jest współodczuwanie, wpajamy im szacunek do innych i kształtujemy w nich postawy prospołeczne. 

Słowa i czyny

Aby właściwie wychować dziecko, sami musimy dysponować odpowiednią pulą doświadczeń i wiedzą. Dlatego opłakane w skutkach może okazać się podejmowanie się tego zadania w wieku zbyt młodym. Nie wywrze też wrażenia na dziecku i nie poczyni postępów w wychowaniu rodzic, który sam nie stosuje się do tego, co przekazuje. Nie będzie wówczas dla wychowanka żadnym autorytetem, a wtedy trudno mu będzie cokolwiek wyegzekwować od malca. Słowa i czyny muszą się wzajemnie pokrywać. Niezbędne jest tu zaświadczanie własnym przykładem tego co się mówi. Wychowywanie odzwierciedla postawy i przekonania samych dorosłych i aby było skuteczne, muszą oni także wykazać się pewną dozą inteligencji emocjonalnej. Rozmowy są niezastąpionym elementem interakcji: wyjaśniają, uświadamiają, motywują, pozwalają zebrać informacje, przywołują do porządku, pokazują inny punkt widzenia, a przy okazji uczą kultury dyskusji. Komunikacja to nie tylko mówienie. To także umiejętne słuchanie. Rodzic nie może całkowicie dziecka dominować, musi mu zostawić trochę własnej przestrzeni. Sztuka słuchania to rodzaj aktywności, opierający się w pewnej mierze na zadawaniu pytań. Powinny być jednak tak dobrane, by nie naruszać terenu osobistego drugiej osoby. Dobrze wykształcona inteligencja emocjonalna jest tutaj bardzo przydatna.

Bardzo poważne zadanie

Kształtowanie drugiego człowieka jest zadaniem wyjątkowo odpowiedzialnym. To rola do której warto dobrze się przygotować. Jest to też pewien sprawdzian dla naszej inteligencji emocjonalnej, stawiający przed nami rzeczywiste wyzwania. Obdarzamy miłością, a jednocześnie musimy uczyć sprawiedliwości; poświęcamy się a mamy też swoje własne cele i potrzeby; dajemy wolność i jednocześnie egzekwujemy wymagania, a gdy trzeba – trwamy, nawet gdy sami jesteśmy odrzucani. Bardzo zależy nam na dobrych efektach, więc szukanie złotego środka nabiera tym większej trudności. Sukcesy dzieci i ich rozwój stają się jednak bezcenną nagrodą za cały wysiłek wychowawczy. Wychowankowie noszą nie tylko fizyczne cechy podobieństwa, stają się jednocześnie spadkobiercami naszych wartości. Wychowywanie dzieci jest zadaniem na tyle istotnym, że warto stale powiększać swoją wiedzę w tym zakresie i absolutnie nie można zaniedbywać sytuacji, gdy pojawią się jakiekolwiek problemy wychowawcze. Dostępna oferta edukacyjna obejmuje wykłady i treningi dotyczące inteligencji emocjonalnej dla różnych grup, między innymi dla rodziców. Zapisując się na nie, można zapoznać się z różnymi teoriami i posłuchać wypowiedzi innych rodziców. Jest szansa na przećwiczenie swoich umiejętności, albo przynajmniej krytyczne przyjrzenie się im. Wiedza stwarza więcej możliwości, rozwija nas samych i naszych podopiecznych. W czasach pluralizmu wartości, gdy tradycja przestaje budować tożsamość, a znaczenie rodziny słabnie ze względu na postępujący indywidualizm, wychowanie nabiera jeszcze większego znaczenia niż dawniej. To, co zostanie w nim przekazane, stanie się centralnym punktem odniesienia w dalszym życiu człowieka. Angażując się w działania wychowawcze, czynimy z nich bezpieczną bazę dla późniejszych życiowych wyborów naszego dziecka.


Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !

niedziela, 5 lutego 2012

Dziecko w rodzinie z problemem alkoholowym


Jeśli Twoją rodzinę dotyka problem nadużywania alkoholu, to wiesz najlepiej, jakie traumatyczne doświadczenia niesie to za sobą. Ich uczestnikiem jest także Twoje dziecko. Jeśli pozostawisz je samemu sobie, może wyrosnąć na emocjonalnego kalekę, niezdolnego w dorosłym życiu do odczuwania zwykłego, ludzkiego szczęścia.


W rodzinach, w których jeden z rodziców nadużywa alkoholu, wszystko się kręci wokół tego właśnie rodzica. Dla uproszczenia nazwijmy go ojcem, choć oczywiście uzależniona może być równie dobrze mama. Pozostali członkowie rodziny zadają sobie wciąż te same pytania: Co ojciec teraz robi? Czy pije? W jakim stanie wróci do domu? O której wróci? Jaki będzie miał humor? Czy straci wszystkie pieniądze? itd. Całe życie rodziny koncentruje się na ojcu i jego piciu, podczas gdy inne osoby - w tym również dziecko - pozostają w cieniu. Sprawy i problemy dziecka wydają się nieistotne w obliczu tragedii rodzinnej. Dziecko jest zostawione samemu sobie.

Na pierwszy rzut oka dzieci te nie różnią się od pozostałych rówieśników. Często są dobrymi - ba, nawet najlepszymi uczniami, są grzeczne, nie sprawiają kłopotu. Patrząc na nie nikt nie podejrzewa, że w ich rodzinie rozgrywa się dramat. Tymczasem odbiciem domowej rzeczywistości jest to, co się dzieje w psychice dziecka. Dziecko doświadcza ogromnej ilości napięć, lęków, dezorientacji i pozostaje z tym wszystkim osamotnione.

Taki stan rzeczy sprzyja tworzeniu się obronnej postawy życiowej. Czym to się przejawia? Dziecko wychowywane w zdrowej rodzinie jest otwarte i ufne, rozgląda się, wędruje, eksperymentuje. Dziecko, które wykształciło w sobie postawę obronną, zastyga - można by rzec - w postawie czujności, gotowości na przyjęcie ataku. Napina się i zamyka w sobie. Nie podejmuje ryzyka, paraliżuje go lęk przed zmianami.

Postawa ta wynika z przeżywanych urazów. Dziecko doświadcza przecież bólu, przemocy, upokorzenia czy nawet seksualnego nadużycia. Postawa obronna wynika także z poczucia chaosu, niepokoju, wrażenia nieprzewidywalności, braku oparcia. Dziecko nigdy nie wie, co za chwilę się wydarzy, nie ma pewności, czego może się po rodzicach spodziewać.

Każdemu człowiekowi, szczególnie zaś dziecku, potrzebna jest jakaś mapa, która pozwoli mu się zorientować w otoczeniu. Mapa, która podpowie, jaka droga jest dobra, a jaka zła, które postępowanie spotka się z nagrodą, a które z karą. Dziecko chciałoby mieć pewność, że jeśli je coś zaboli, to mama pocałuje. Jeśli ma coś ważnego do powiedzenia, to zostanie wysłuchane. Jeśli rodzice coś obiecają, to dotrzymają słowa. Jeśli czegoś zabronią, to naprawdę jest to naganne.

Tymczasem w rodzinie alkoholowej dziecko doświadcza totalnego zagubienia i chaosu. Nigdy nie wiadomo, na co może liczyć. Wszystko zależy od chwilowego nastroju.

Cokolwiek nie zrobi, w ocenie dorosłych robi to źle. Gdy czasem zapłacze, raz mama pocałuje, innym razem zbije. Nikt go nie wysłucha, bo sprawy dziecka wydają się błahe. Dziecku przecież nie wolno obarczać problemami już i tak udręczonej psychicznie mamy. Obietnice są czasem spełniane, a czasem nie i nie wiadomo, od czego to zależy. Dorośli raz się kochają, raz nienawidzą. Jeszcze wczoraj była w domu awantura, a już dziś mama i tata tulą się czule do siebie.

Tego rodzaju chaos sprawia, że dziecko odrywa się od rzeczywistości. Wydaje mu się, że na nic nie ma wpływu. Zatraca poczucie przyczyny i skutku. By przetrwać, uczy się trzech rzeczy: nie ufać, nie mówić i nie odczuwać. Nie ufać, bo zawiedzione nadzieje i niedotrzymane obietnice sprawiają zbyt duży ból. Nie mówić, bo w domu nie wolno mówić źle o mamie czy tacie, nie wolno mówić o tym, co boli, smuci czy złości. W domu panuje ponura zmowa milczenia, a dziecko - z konieczności - staje się jej uczestnikiem. Nie można też poskarżyć się obcym, poprosić kogoś o pomoc, bo to przecież wstyd... I w końcu - uczy się też nie odczuwać emocji, bo tak jest bezpieczniej. Nie odczuwać bólu, smutku, złości, strachu, nienawiści. Nie odczuwać, by znieczulić samego siebie i by łatwiej było to wszystko znieść. Nie odczuwać, by nie zranić swoimi negatywnymi emocjami któregoś z rodziców i nie stracić w konsekwencji ich miłości.

To wszystko sprawia, że w umyśle dziecka jest totalny chaos myśli i uczuć oraz cała masa skrywanych, tłamszonych emocji. Olbrzymie zagubienie i napięcie wewnętrzne. Takie przeżycia nie pozostają oczywiście bez wpływu na przyszłe życie dziecka. Jeśli całe jego dzieciństwo upłynie w tym chorym, dysfunkcyjnym systemie, gdzie nikt nie zadba o jego zdrowie emocjonalne, dziecko może wyrosnąć na emocjonalnego kalekę, niezdolnego do osiągnięcia szczęścia i pełnej samorealizacji.

Można jednak zmienić ten scenariusz. Jeśli Twoją rodzinę dotyka opisywany tu problem, możesz - mimo niesprzyjających okoliczności, zadbać o to, by zapewnić dziecku lepsze warunki rozwoju. By wyrosło na człowieka pewnego siebie, świadomego własnej wartości, otwartego, pogodnego, osiągającego sukcesy. 



Oto kilka najważniejszych wskazówek:

1. przede wszystkim zdobądź wiedzę na temat alkoholizmu. Wiedza to potężny oręż w walce z tą chorobą. W społeczeństwie panuje wiele błędnych mitów na jej temat, a te prowadzą do błędnych poczynań i w konsekwencji do pogarszania sytuacji. Poczytaj książki na ten temat, znajdź w internecie informacje wpisując w wyszukiwarkę hasło "współuzależnienie" i koniecznie zacznij uczestniczyć w grupach wsparcia AL-ANON. Dzięki temu zmienisz się, a zmiana w Tobie będzie miała kolosalny i niezwykle pozytywny wpływ na Twoje dziecko.
2. rozmawiaj z dzieckiem o wszystkim, co sie dzieje w domu. Żadnych tematów tabu. Pozwól mu pytać o wszystko, odpowiadaj szczerze i najlepiej jak potrafisz, zgodnie ze swoja wiedzą. Żadnych niejasności, enigmatycznych odpowiedzi, owijania w bawełnę, ukrywania.

3. akceptuj wszystkie uczucia dziecka. Nawet jeśli złości się na Ciebie, okazuje współczucie wobec osoby pijącej lub wręcz powie, że kocha ojca bardziej niż Ciebie. Daj mu do zrozumienia, że cokolwiek odczuwa - jest to OK. Ważne jest jedynie to, by forma wyrażania gniewu czy złości była odpowiednia (bez obraźliwych słów i gestów). Upewnij je, że może otwarcie mówić o tym, co czuje, nie będąc narażony na odrzucenie z Twojej strony.

4. nie zgrywaj przed dzieckiem osoby nieomylnej, nieskazitelnej, idealnej. Jesteś zwyczajnym człowiekiem, mającym prawo do chwil słabości i do popełniania błędów. Niech dziecko widzi w Tobie człowieka, a nie kamienny posąg.

5. bądź konsekwentna i stanowcza. Niech dziecko wie, za co otrzyma karę, a za co pochwałę czy nagrodę. Jeśli coś obiecasz - dotrzymuj słowa. Jeśli czegoś zabronisz, nie zmieniaj zdania pod wpływem impulsu. Nie staraj się pozyskać względów dziecka pobłażliwością. Niech Twoje zachowania będą logiczne i przewidywalne.

6. pracuj nad sobą, by nie okazywać przy dziecku nadmiernych reakcji lękowych czy histerycznych. Grupa wsparcia AL-ANON będzie w tym dla Ciebie wielką pomocą. Tam się wzmocnisz, a dzięki temu staniesz się rzeczywistym oparciem dla swojego dziecka.

7. nie koncentruj się na alkoholiku i jego piciu. Pomagasz mu tym samym trwać w jego nałogu. Skoncentruj się na sobie i swoim dziecku. Stawiaj Wasze potrzeby na pierwszym miejscu. Zatroszcz się o Wasze bezpieczeństwo emocjonalne i materialne, nawet jeśli będzie się to wiązało z podjęciem jakichś radykalnych decyzji. Alkoholikowi nie pomożesz. Możesz natomiast pomóc sobie i dziecku.

8. zawsze, bez względu na okoliczności, zapewniaj dziecko o tym, że je kochasz. Często je przytulaj, obdarzaj autentyczną uwagą, gdy sygnalizuje, że potrzebuje się przed Tobą wygadać. Nawet jeśli sama pochodzisz z rodziny dysfunkcyjnej i nigdy nie okazywano Ci czułości, możesz się teraz tego nauczyć. Znajdź siły na życzliwy uśmiech i czuły dotyk dla dziecka. Ono tego bardzo potrzebuje.

Pamiętaj - nie pomożesz alkoholikowi, koncentrując na nim swoje życie. Istotą tej choroby jest to, że alkoholik - aby zacząć się leczyć - musi poczuć na własnej skórze wszystkie negatywne skutki swojej choroby. Musi zostać ze swą chorobą sam, by znaleźć się na samym dnie, z którego będzie miał szansę się odbić. Żeby pomóc Wam wszystkim, musisz zająć się tylko i wyłącznie sobą i dzieckiem.

Los Twój i Twojego dziecka leży w Twoich rękach.
Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.



Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !



niedziela, 15 stycznia 2012

Twoje dziecko JEST mądre i inteligentne – wykorzystaj tę szansę

 
Każde dziecko, także i Twoje, jest z natury nadzwyczaj mądre i inteligentne. W ciągu pierwszych czterech lat od momentu narodzin nabywa nowych umiejętności w tak szybkim tempie, że gdyby człowiek zachował podobną zdolność uczenia się przez całe swoje życie, to w wieku kilkudziesięciu lat posiadałby niewyobrażalną wprost wiedzę i chyba nieograniczone możliwości...

 
Na początek mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Każde dziecko, także i Twoje, jest z natury nadzwyczaj mądre i inteligentne. W ciągu pierwszych czterech lat od momentu narodzin nabywa nowych umiejętności w tak szybkim tempie, że gdyby człowiek zachował podobną zdolność uczenia się przez całe swoje życie, to w wieku kilkudziesięciu lat posiadałby niewyobrażalną wprost wiedzę i chyba nieograniczone możliwości...

Nie tylko kilkuletnie maluchy uczą się tak szybko. Również i starsze dziecko przejawia niezwykłą inteligencję i ma olbrzymi potencjał intelektualny. Przeprowadzono już wiele eksperymentów, opisanych szeroko w literaturze, które dowiodły, że wyniki, jakie osiąga dziecko w szkole, nie są rezultatem jego indywidualnych zdolności lub ich braku, ale stanowią wypadkową jego własnych przekonań o sobie samym, wiary nauczyciela w jego możliwości oraz stosowanych metod nauczania.

W jednym z takich eksperymentów wybrano grupkę nauczycieli, których poinformowano, iż są uważani za najlepszych fachowców w dziedzinie nauczania i dlatego zostali wyselekcjonowani do pewnego eksperymentu. Mieli dostać klasy – specjalnie utworzone dla celów naukowego badania - złożone z wybitnie zdolnych i pracowitych uczniów. Również wybranym dzieciom przekazano, że uznano je za bardzo inteligentne i w związku z tym wyznaczono ich do udziału w eksperymencie. Celem doświadczenia miało być sprawdzenie, jakie wyniki można osiągnąć oddając najlepszych uczniów w ręce najlepszych nauczycieli. Rzeczywiście klasy te osiągnęły wyniki ponadprzeciętne, znacznie przewyższające wyniki pozostałych klas.

Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że tak naprawdę Ci „wyselekcjonowani” nauczyciele byli osobami dobranymi losowo, na zasadzie czystego przypadku a „wyselekcjonowane” dzieci zupełnie przeciętnymi uczniami, nie wyróżniającymi się niczym szczególnym. To wewnętrzne przekonania, zarówno nauczycieli jak i uczniów, pozwoliły w pełni wykorzystać potencjał, jaki tkwi bez wątpienia w każdym dziecku.

Od Ciebie jednak zależy, jak wykorzystasz tę moc umysłu, którą obdarzyła nas natura i jaki start zapewnisz swoim latoroślom.

Nie jest moim celem przekonywać Cię, że powinieneś zrobić ze swojego dziecka geniusza, który w wieku wczesnoszkolnym jest gotowy rozwiązywać skomplikowane zadania matematyczne na poziomie szkoły średniej. Absolutnie nie! Chcę natomiast pokazać Ci, co można i należy zrobić, aby rozbudzić w dziecku ciekawość świata, rozwinąć jego indywidualne talenty i uzdolnienia, pozwolić mu na pełne wykorzystanie swojego potencjału i wreszcie - nauczyć go, jak BYĆ SZCZĘŚLIWYM i OSIĄGNĄĆ SUKCES.

Ogarnia mnie czasem smutek, gdy obserwuję dorosłych ludzi wokół siebie. Wielu z nich zakompleksionych, nie wierzących w swoje siły i możliwości, porzucających swoje projekty, zanim je w ogóle zaczną. Inni, z pozoru pewni siebie, pyszałkowaci lub aroganccy, kryją pod tą maską swoje prawdziwe oblicze – niskie poczucie własnej wartości, nieumiejętność współżycia z ludźmi lub przerażające poczucie samotności. Są też tacy, którzy nie mają żadnych pasji czy zainteresowań, spędzają 90% wolnego czasu na przełączaniu kanałów w telewizorze lub pociąganiu piwa z kufla i stopniowo zmieniają swoje życie w bezmyślną, bezcelową egzystencję.
Przejaskrawiam nieco być może, ale nie jest to takie dalekie od prawdy, jak by się mogło wydawać. Jestem przekonana, że postawa życiowa, jaką prezentuje człowiek, ma swoje korzenie w dzieciństwie. Gdy ci „nieszczęśnicy” byli dziećmi, został gdzieś popełniony błąd (pewnie niejeden...), który ciągnie się za nimi przez całą dorosłość i uniemożliwia im cieszyć się w pełni tym, co życie oferuje potencjalnie każdemu z nas.

Błędy popełnione w pierwszych latach życia dziecka mszczą się długo na nim i na otoczeniu. Bo pierwsze lata – to fundament osobowości. Gdy się go wadliwie zbuduje – cały dom będzie zagrożony, chociażby inne elementy miał właściwie wykonane. Maria Łopatkowa

Dla wszystkich dzisiaj jest już oczywiste, że wychowywanie dziecka to coś znacznie więcej, niż tylko karmienie, kładzenie do snu, ubieranie, kąpanie i pilnowanie, by nic mu się nie stało. To także zadbanie o harmonijny rozwój psychiczny dziecka, to kształtowanie zdrowej, silnej osobowości, w pełni przygotowanej do długiej, fascynującej, choć momentami niebezpiecznej podróży, jaką jest życie.

To co chcę zaproponować w niniejszym opracowaniu, jest rezultatem nie tylko lektury wielu pozycji z zakresu psychologii dziecka, rodziny i człowieka w ogóle, ale również kilkuletnich obserwacji własnych dzieci, szukania różnych dróg i rozwiązań w ich wychowaniu, wykorzystywania swojej wiedzy „książkowej” w codziennym życiu. Dziś mogę z całą pewnością stwierdzić, że wypracowane tą drogą metody naprawdę się sprawdzają.

Nagrodą za konsekwentne wdrażanie ich w życie są niezwykle pochlebne opinie nauczycieli uczących moje dzieci, komentarze przyjaciół i bliskich, którzy szczerze podziwiają osiągnięcia i umiejętności mojego syna i córki oraz wreszcie same dzieci, których postawa, zachowanie, sposób myślenia i wypowiedzi napawają mnie niejednokrotnie prawdziwą dumą.

Z przyjemnością podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami. Mam nadzieję, iż ta pozycja wniesie do Twojego domu rodzinnego trochę nowych pomysłów, rzuci inne światło na trudy i radości wychowywania dzieci oraz pomoże wychować Ci Twoje pociechy na wartościowych ludzi, świadomych swoich olbrzymich możliwości, znających radość życia i realizujących z sukcesem swoje życiowe cele i zamierzenia.
 
 
 
 
Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !

piątek, 6 stycznia 2012

Niania czy żłobek?


NIANIA CZY ŻŁOBEK?


Gdzie dziecko lepiej się rozwija?


Beata Banasiak-Parzych jest socjologiem rodziny, absolwentką Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na UW. Studiowała także psychologię na SWPS, a obecnie uczy się w szkole podyplomowej na kierunku poradnictwa i interwencji kryzysowej. Jest współzałożycielką i prezesem Stowarzyszenia na rzecz Niezależnych Inicjatyw Rodzinnych LATONA, prowadzącego akcję informacyjno-edukacyjną z zakresu okołoporodowych zaburzeń nastroju i propagującą tworzenie grup wsparcia dla mam. Autorka książek i publikacji, m.in. w „Charakterach” i „Magazynie Pielęgniarki i Położnej” oraz serwisu Matkom Na Pomoc (www.matkomnapomoc.pl)

Odpowiedź:

Wiele kobiet, którym kończą się urlopy wychowawcze, staje przed takim właśnie dylematem: niania czy żłobek, kto lepiej zajmie się moim dzieckiem, co będzie lepsze dla maleństwa? Wydaje się, że idealnym rozwiązaniem byłoby pozostawienie dziecka pod opieką babci, jednak często jest to niewykonalne. Dla części mam żłobek, nawet najbardziej przyjazny i sterylny, jawi się jako ostateczność. Nie tylko dlatego, że to „instytucja” – po prostu maluszek nie ma jeszcze aż takiego „zapotrzebowania” na trenowanie więzi społecznych w grupie rówieśników. O wiele bardziej pragnie towarzystwa znaczącego dorosłego - kogoś, kto będzie reagował tylko na jego potrzeby. Przytulał, koił, uspokajał, troszczył się, brał na ręce, kołysał, przemawiał… tak, jak do tej pory robiła to mama (lub, co zdarza się coraz częściej: tata). Można mieć pewne obawy, czy w żłobku dziecko otrzyma odpowiednią „porcję” zainteresowania, przecież na takich samych prawach znajduje się tam jeszcze kilkoro maluszków.

Dlatego specjaliści radzą, by – jeśli to możliwe - dziecko nie przebywało w żłobku dłużej niż pięć godzin dziennie. Z czasem może się jednak okazać, że to wcale nie takie złe miejsce (istotny będzie także motyw finansowy), ale wątpliwości najlepiej rozwiać w praktyce. Przebywanie wśród innych dzieci ma również swoje zalety, np. wzbogaca słownictwo, uczy większej otwartości, rozbudza ciekawość, pomaga odkrywać wrodzone zdolności i przyswoić sobie nowe. Wyrastanie pod troskliwym okiem osobistej opiekunki też ma swoje zalety – pod warunkiem, że kandydatka posiada stosowne doświadczenie oraz cechy charakteru: odpowiedzialność, wrażliwość, ciepło, komunikatywność, cierpliwość, otwartość, pewność siebie. Niania powinna mieć rekomendacje od kilku osób, z którymi można umówić się na spotkanie. Niewątpliwie największą wadą takiego rozwiązania jest „rotacja” opiekunek – nianie mogą często się zmieniać, co dla dziecka zwykle stanowi duże przeżycie. Jak widać, obie opcje mają swoje plusy i minusy, decyzja – po rozpatrzeniu wszystkich konkretnych „za i „przeciw” - należeć będzie do Państwa. 




Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter,
zespół www.wszystko-dla-dzieci.blogspot.com